Informacje:

Tom Hardy: byłem wstydliwą statystyką z przedmieść

Dodano: Monday, 16 September 2019 (14:00)

Przypięto mu łatkę twardziela, na ramieniu ma tatuaż "Leo wie lepiej", a każdy scenariusz dokładnie studiuje, aby za chwilę zatopić się w postaci, którą przyjdzie mu grać. Tom Hardy w sposób oczywisty kocha aktorstwo, choć przyznaje, że wolałby się zająć własnym życiem.

Na pierwszy rzut oka może wydawać się naczelnym arogantem, bywa opryskliwy, mówi co myśli i zupełnie nie interesuje go to, co branża lub dziennikarze mają do powiedzenia na jego temat. "Unikam festiwali filmowych, czuję się dziwnie i mam wrażenie, że nie pasuję do tych wszystkich ludzi, za bardzo nie mam o czym z nimi rozmawiać" - przyznał w rozmowie z "The Telegraph".

Uznawany za jednego z najlepszych aktorów, ma dość niepochlebne zdanie na temat branży, od której otwarcie stroni. "Problem z Hollywood polega na tym, że chcą, żebyś był kimś, a potem myślą, że jesteś tym, kim chcieli, żebyś był" - powiedział. "Nie jestem wojownikiem. Jestem drobnym mieszczańskim chłopcem z Londynu. Ludzie nie siadali i nie zwracali na mnie uwagi, dopóki nie zacząłem przybierać na wadze, kopać ludzi i być agresywny!" - wyjaśnia. Przyznaje, że czasem zastanawia się, czy nie zostawić tego wszystkiego. Otwarcie mówi, że jest zmęczony.

"Z jednej strony cechuje go niezwykła atrakcyjność; z drugiej strony wiesz, że jest w nim jednocześnie coś nieprzewidywalnego i niebezpiecznego. Jest twardy, ale wrażliwy. To są podstawowe cechy gwiazdy filmowej" - powiedział o Hardym reżyser George Miller, który pracował z nim na planie filmu "Mad Max: Na drodze gniewu".

Na początku grywał małe, epizodyczne role - w filmach "Kompania braci" czy "Helikopter w ogniu". Rok później za rolę pretora Shinzona w filmie science fiction "Star Trek: Nemesis" był nominowany do nagrody Saturna w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy. Był Robertem Dudleyem, Lordem Leicester, przyjacielem z dzieciństwa królowej Elżbiety w miniserialu BBC "Królowa dziewica". Za kreację angielskiego kryminalisty Michaela Gordona Petersona, w biograficznym dramacie kryminalnym Nicolasa Windinga Refna "Bronson" otrzymał nagrodę British Independent Film Award. Z kolei rola Eamesa w thrillerze Christophera Nolana "Incepcja" przyniosła mu nagrodę BAFTA Rising Star. W 2016 r. zdobył nominację do Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego za postać bezwzględnego trapera Johna Fitzgeralda w filmie "Zjawa". Mogliśmy go podziwiać również w filmie "Venom".

Do roli przygotowuje się przynajmniej przez rok, całość stanowi mozolny proces rzeźbienia postaci. Scenariusz traktuje jak akta, a swoją pracę jak dochodzenie. Często sięga po różne postaci, prawdziwe lub fikcyjne, które są drogowskazami w kreowaniu jego filmowych portretów.

Aktorstwo okazało się pewnym sposobem na ucieczkę i utrzymuje go w ryzach. Gdy jako nastolatek popadał w coraz większe kłopoty, uzależnił się od alkoholu i narkotyków, uznał, że to właśnie granie może być dobrą odskocznią.

"Chciałem, żeby mój tata był ze mnie dumny i zacząłem grać, ponieważ nie wiedziałem, co innego mógłbym robić. W aktorstwie znalazłem dyscyplinę, do której chciałem wracać, którą kochałem i której uczę się każdego dnia" - przyznaje na łamach "The Telegraph".

Z dwóch szkół aktorskich, do których uczęszczał, został wyrzucony. W wieku 25 lat postanowił iść na odwyk. "Sprzedałbym matkę za crack" - wspomina odważnie i szczerze. "Byłem wstydliwą statystyką z przedmieść. Wtedy usłyszałem bardzo jasny i wyraźny komunikat. Jeśli pójdziesz dalej tą drogą Tom, nie będziesz miał drogi powrotnej. To wszystko, co musisz wiedzieć. Te słowa zostały mi w głowie. Jestem szczęściarzem, że tu jestem" - przyznaje.

Jeśli czegoś żałuje w życiu, to faktu, że nie służył w wojsku, a był od tego o krok, zgłosił się nawet na szkolenie komandosów. "Tego pragnąłem. Przydać się na coś" - wspomina.

Co ciekawe, jeśli chcemy się czegoś dowiedzieć o nim, jego ciało stanowi otwartą księgę. "Mam wiele tatuaży, zawsze wiesz, kiedy przechodzę zmianę, ponieważ będę mieć nowy tatuaż. Tatuaże są rodzajem moich opowieści o tym, gdzie byłem, przez co przeszedłem i czego się nauczyłem" - mówi. (PAP Life)